Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeremy Jay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeremy Jay. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2009

przebiśniegi



Dawno tak nie pragnąłem wiosny jak w tym roku. Tymczasem zima trwa i trwa, atakując lodowatym deszczem, śniegiem i wiatrem halnym. Infekcji, zapaleń i stanów gorączkowych końca nie widać. Według kalendarza wiosna trwa. Zatem żegnamy siermiężne dźwięki shoegazu. Nie mam już również powodów do rozmarzeń przy dream popie. Koniec. Sezon letni 2009 będzie najlepszy, parafrazując słowa Karu to koniec ery emo. I tak będzie, wierzę w to (zawsze się ma takie nastawienie jak siedzi się tydzień w domu). Taką radosną wiosenna jaskółką wydaje się być nowa płyta zespołu Phoenix - Wolfgang Amadeus Phoenix (oczywiście się jeszcze nie ukazała). Tytuł przekorny i zabawny, a muzyczna zawartość to czysta radość, witalność, pozytywna energia (sic!) i "nadzieje na przyszłość". Generalnie mega wesoło i co najważniejsze, przebojowo. Nie byłbym sobą gdybym nie dodał, że Phoenix to francuski zespół. Jakby ktoś nie wiedział. Dobra, bełkotu ciąg dalszy. Kolejną jutrzenką przyszłości jest debiutująca załoga The Pains Of Being Pure At Heart. Ich muzykę pozwolę sobie określić szeregiem tagów: wtórność, MBV przed Loveless, lato, wakacyjna miłość, plaża. No i najważniejsze: wystąpią na Offie, obok Jeremego. I tu chciałbym serdecznie podziękować panu Arturowi Rojkowi (tak, to dzięki mnie JJ zagra w Mysłowicach).

wtorek, 9 września 2008

summer garden




Wakacyjne wydarzenia wyparzyły mi mózg, więc zamiast jakichś tam wydumanych i wymuszonych recenzji, małe zestawienie moich topowych albumów i singli ostatnich dwóch miesięcy. Inicjatywa godna zestawień na screenagers czy w znanym brukowcu pulp, a co mi tam. no to się chwale:

The Cure - Boys don't cry (bo jestem już stary więc wspominam sobie czasy licealne)
Pustki - 8 ohm (czekam i czekam na nowy album, a domina już słuchać nie mogę, poza tym "kosmos skończył się" to mistrzostwo, basia wrońska love!)
High Contrast - Tough Guys Don't Dance (bo kiedyś zamiast na Estery 16 chodziło się gdzie indziej)
Jeremy Jay - A Place Where We Can Go (geniusz geniusz geniusz)
Pulp - Different Class (bo to wakacje, a nie jesień)
Republika - 82 85 (no bo już wrzesień i wieczory coraz chłodniejsze)
Kobiety - Amnestia (najbardziej niedoceniony polski zespół z najlepszą popową polską płytą)
Singapore Sling - The curse, the life, the blood (reminescencje z offa, doskonale się przy nich pali papierosy)
DAT Politics - Wow Twist (renesans miłości do francuzów po offie)
Muchy - Terroromans (bo lubie podśpiewywać znane refreny)
Morrissey - Viva Hate (bo nie uwiera mnie tatuaż viva hate)
The Jesus and Mary Chain - Psychocandy (bo zamiast dawnych mp3 kupiłem w końcu oryginał)
Air - Talkie Walkie (trzeba się czymś pocieszyć skoro bilet na koncert taki drogi)
Lykke Li - Youth Novel (szwedzi są genialni)
Love is All - 9 Times That Same Song (ich mogę słuchać cały czas, bynajmniej nie tylko za talk talk talk)

Pioseneczki:

Jeremy Jay - Escape to Aspen (wasz nowy idol)
Lykke Li
- I'm Good, I'm Gone (Black Kids Remix)

Pustki
- Kosmos skończył się

El Perro del Mar
- Glory to the world

Płyny
- Warszawska Plaża (czemu to, kurwa nie jest hit lata?)

Santogold - Lights Out
Muse vs Klaxons
- Supermassive Rainbow (Muse nie znosze, ale mash-up przedni)

Primal Scream
- Can't Go Back

Late of the Pier - Focker
Love Is All - Busy Doing Nothing
Basement Jaxx - Wheres Your Head At (słońce, alkohol, plaża więc się hitów słucha)
Eurythmics vs Basement Jaxx vs Alex Gopher - Sweet Motorcycle Dreams
The Smiths - Stop Me If You Think You've Heard This One Before

Więcej nie pamiętam.
Otwórzcie swe serca dla Jeremego Jaya!